Link 24.11.2009 :: 16:44 koment? (0)
zmiana

kolejne podejście do zapisywania smętów, tutaj już mi się nie chce. za bardzo.. trąci liceum. adresik:

www.milijard.blogspot.com

i także tego.


Link 12.03.2009 :: 00:33 koment? (2)
przypadki

czasem się zastanawiam, czy w nie wierzę, czy nie. staram się wierzyć, że wszystko ma sens, może stąd (mimo sporej niezgody), łatwo mi w miarę pogodzić się ze światem. staram się wierzyć w jakąś opatrzność, sens. staram się to widzieć w małych losowych zdarzeniach, które w ten czy inny sposób wpływają na życie. takie jak dzisiaj.

jakiś czas temu okazało się, że wszyscy z grupy fundacyjnej się wykruszyli, niedobitki chodzą na same zajęcia z instrumentu. że sam będę na historii, to nic nie zmienia - ze względu na to, że i tak byliśmy dokooptowani do grupy, w której był wydział jazzu oraz PSJ. ale z kształceniem słuchu już większy problem, dostałem przykazanie od sekretariatu, że mam zadzwonić do nauczyciela (telefon podany), który prowadzi normalne zajęcia w szkole . nie trzeba chyba mówić, jak jednocześnie się zmartwiłem i ucieszyłem, myśląc o tym, że będę chodził na normalne zajęcia na bednarskiej.

zadzwoniłem. okazało się (to jest kiepskie), że są od 9 do 14, a nie wieczorem, oraz (JEST!!) są dwa razy w tygodniu. pojawiać się mają ludzie w godzinach dowolnych, zwyczajowo ci bardzije początkujący bardziej rano. byłem dzisiaj po raz pierwszy, przed 10. gadka zapoznawcza, chyba mnie polubił profesor Borowski. stwierdził, że jestem wobec siebie krytyczny (jak mam kurwa nie być, jak chcę na wydział jazzu, a do niedawna pitoliłem METALA i ROKAAA), ale lubi takich. punkty do przodu. i tutaj te dwie małe rzeczy: okazało się, że on będzie w komisji rektutacyjnej podczas egzaminów wstępnych. a druga.. cóż. to mała rzecz. podczas zajęć, które przez pierwszą godzinę (wyliczając gadkę ponad półgodzinną zapoznawczą) stwierdził, że mam słuch, że jestem dobry, mam predyspozycje do zostania muzykiem i to widzi. i (cośtamcośtam), takie ćwiczenia będziemy mieli za rok. ja na to - jeśli się dostanę. on - ja w to szczerze wierzę.

Boże. .. jak mi trzeba takich rzeczy. takich pierdołek, które pozwalają uwierzyć w sens.

i tydzień temu, kiedy jechałem na lekcję do Zemlera. stoję w autobusie, słucham Blue Train Coltrane'a i zaczepia mnie jakiś gość, z pytaniem co to za muzyka, bo się lekko przebijało. grzecznie odpowiadam, on z pytaniem czy ja na bednarskiej, ja zgubiony że z ambicjami na bednarską. krótka wymiana zdań, stwierdza, że młody jestem, mam szanse, uda mi się na bednarską. obca osoba. pewnie się nie zastanawiał, czy te słowa to dla mnie zwykła kurtuazyjna uprzejmość, czy coś więcej.

ja nie chcę wierzyć w przypadki. ja chcę wierzyć w opatrzność. i że to naprawdę jest dla mnie. i że to są małe znaki, które mają mnie dopingować. bo nawet, jeśli o godzinie 21 w poniedziałki z tej teorii to już mi mało wchodzi i jestem zmęczony, jeśli na historii Rodowicz od półtorej godziny puszcza płyty i rzuca komentarze (coś, jakbym widział siebie), ani razu nie pomyślałem, że chciałbym na bednarskiej ukrócić cokolwiek z tego co się tam dzieje, że to nie ma sensu. bo to ma sens. nie potrzebuję koncertów na 60.000. nie potrzebuję dziwek, koksu i szampana. nie muszę być gwiazdą rocka. chcę, żeby nie okazało się, że 'zakochałem się w muzyce, ale bez wzajemności'. nie po to, żeby pokazać wszystkim tym, którzy nie wierzyli i śmiali się zmojego snu o potędzę, im też dobrze życzę. po to, żeby zarabiać na życie jedynym zajęciem, które naprawdę kocham. jedyną pasją. nawet, jeśli nie zawsze mam ochotę ćwiczyć. żeby nie przeżyć swojego życia ze świadomością, że chciałem być kimś innym, a moja gitara to tylko naiwna odpowiedź na wyścig szczurów p.t. 'co mam zamiast, żeby w nim nie uczestniczyć'. żeby nie zająć się polityką, bo nawet jeśli nie zaliczam NOPiPu na 5 to z moim talentem do wmawiania pierdół i wpływania na ludzi po odpowiednim treningu mógłbym wcisnąć każde gówno. a nie chcę. żeby nie zająć się robieniem pieniędzy na cudzej krzywdzie, tylko raczej na chwili radości, którą mogę przekazać nie słowami, tylko czymś więcej.

żeby nie okazało się że spierdoliłem sobie życie i będę nikim.
żeby być szczęśliwy. móc potem mieć środki do życia, żeby założyć szczęśliwą rodzinę i na łożu śmierci stwierdzić, że mógłbym przeżyć jeszcze raz to samo, jakkolwiek patetycznie to zabrzmi.

o to proszę.




księga

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad